Pitol jestes monotematyczny i jak zwykle nic nie wnosisz do dyskusji.
Cala dyskusja imho opiera się na sprzecznym postrzeganiu okreslenia "supercar' - kazdy ma inne definicje.
Dla jednych musi byc polaczeniem szybkosci i eksluzywnosci - wiec wszelkie lambo, ferrari sie zalapuja. Ale juz taka corvetta...jest czy nie? A masserati? A jaguar?
A tez cholernie szybko traca na wartosci. Na domiar złego psujasie na potege...
Dla innych samochod ma byc szybkii zaawansowany technicznie.
NSX nazywany czesto "japońskim ferrari da ubogich" jest tak naprawde pstryczkiem w nos dla ludzi ktorzy uwazaja ze super auto musi miec pojemnosc 5litrow, przynajniej 500KM i kosztowac budzet malego afrykańskiego państwa.
Zbudowali szybki, zwinny samochód który smialo konkuruje na torze z ferrari czy lambo, owszem nie jest tak niebotycznie drogi, i dlatego NSX przestaje byc obiektem pożądania małych chłopców zbierających papierki z gumy turbo - bo cena jest ponizej 500 tys $
Ale czy nalezy miec pretensje że dało się NSXa zrobic dobrze a zarazem tanio?
Moze gdyby szefowie hondy zrobili inaczej - wypuscili skończoną liczbe egzemplazy - podnieslicene 5 krotnie i dolozyli do silnika ze 200KM (choc twierdzą ze na tor jest to niepotrzebne) to by NSX trafił do sypiali chłopców na plakaty...?
A tak moim zdaniem, zamiast ferrari, ktorym balbym sie ostrzej jezdzic , wolałbym za tą kase wybudowac sobie wille i jeszcze by starczylo na jakiegos skyline'a w garazu albo takie NSX...
