przez Brychu » sobota, 7 lipca 2007, 22:47
Kierowcy dzielą się na tych, dla których osiągnięcie 180 km/h to wydarzenie jedno na miesiąc wymagające odpowiednich warunków i przygotowań oraz na tych, dla których jest to wbicie kolejnego biegu. Jeśli dla koghoś prędkość 180 to już extreme to nie powinien jeźżdzić w mieście więcej niż 100, a na trasie więcej niż 130 km.h w porywach. Jeśli ktoś jeździ tyle codziennie to nie jest to dla niego wielkie szaleństwo, wie jak zachowuje się samochód, wie czego spodziewać się po innych kierowcach i wie gdzie można a gdzie nie.
Tak poza tym taka dyskusja nie ma sensu, każdy jeździ tak jak jeździ i nikt się nie nawróci po jakiś postach na forum.
Trzecia sprawa, że zabić kogoś można i jadąc 50 km/h - moim zdaniem zdecydowanie większym zagrożeniem na jezdni jest kapelusz, który uporczywie trzyma lewy pas, pozycja pochylona za kierownicą i świadomość że jak włączy kierunek to już ma prawo zmienić pas "bo właczył kierunkowskaz" a świadomość, że ktoś może jechać szybciej niż 70 w mieście jest wiadomością, który jego mózg odrzuca.
Jeżdżę dużo szybciej niż pozwalają przepisy, przykładam myślę 3 razy większą uwagę do jazdy samochodem niż statystyczny kierowca, wiem że inni kierowcy niekoniecznie spodziewają się, że to coś w lustrerku zaraz będzie na ich wysokości, a w sytuacjach kryzysowych nie naciskam hamulca i nie czekam co się stanie tylko w ułamkach sekund analizuję kilka wyjść z sytuacji - wielokrotnie dodanie gazu w miejscach gdzie odruchowo się hamuje uratowało mi zdrowie albo życie.
Kolejna sprawa, jadąc szybciej widząc sytuację kryzysową mam pewne wkalkulowane ryzyko i zawsze wiem co zrobię, sam wielokrotnie już chwilę później łapię się na tym że tak reagowałem licząc się z wypadkiem, żeby nie uderzyć w nikogo tylko samemu wylecieć gdzieś w drzewa.
Shark: osoby, które potrafią pojechać 180 tylko w nocy albo przy zerowym ruchu są bezbronne jak dziecko w momencie gdy na tej nieruchliwej drodze przy 180 pojawi się coś nieprzewidzianego - łapiesz ? Najwięcej wypadków jest właśnie w takich okolicznościach - dlaczego powiedz mi na trasach jest tyle krzyży na prostych drogach ? Bo asy nie potrafiący jeździć po zakrętach widząc kawałek prostej chcąc się dowartościować albo popisać cisną gaz w podłogę a później jest katastrofa.
NA ten temat możnaby pisać i pisać a i tak żadna ze stron nie da się przekonać drugiej.
Całe życie piachem w ryj.