Po pierwsze napisałem, że "MOŻE się przy okazji wyklaruje" że na naszym torze np. powyżej 120-140KM na tonę czasy zależą od kierowców. Ale zakładałem ze nastąpi to po jakimś czasie, jak każdy już kilka razy swoj max czas pobije. Ale jeździmy w jednym worku, dla funu (jak ranking 1/4mili)
Nie chcę żadnych klas robić... Już pisałem dlaczego.
Po drugie, Sobek seryjnie ma 1080kg według wikipedii, ma dwa kubły zamiast foteli, nie pamiętam czy miewa kanapę, ale do tych rozsądnych 1050kg pewnie zszedł. Sądząc po przygotowaniu auta i inwestycji w opony z tzw. pierdolnięciem, silnik trzyma fabryczne 125KM albo i więcej. Co daje 125/1,050=119KM na tonę. Ja mam 121 na tonę. Jeździmy podobnie.
A Tobie się lepiej jeździło na torze bo is był lżejszy (za autocentrum: waga 1125kg) i miał lepszy balans (krótszy silnik ). Btw, 120KM na tonę podpowiada mi że mógłbyś nim konkurować z Sobekiem i mną.
Sytuacja Sobka pokazuje też że opony są ważne tak samo jak moc i ciężar. Ale tego już raczej nie da się zmierzyć i podstawić do wzoru...
Po trzecie.
Obecnie Twoja moc na torze to może jest przykład, że przekroczyłeś wartość graniczną mocy, gdzie dodatkowe kuce tylko przeszkadzają i trzeba dużego skila żeby je opanować w zakręcie. Inna kwestia, czy można postawić znak równości między sytuacją że np. przy 2tyś obr. masz taką moc jak ja przy 6tyś? Że ty możesz "zmulić auto na zakręcie do 2 tyś obr, a ja jak je tak zmulę to mam 60KM?
Dodatkowo masz gorzej, bo musisz precyzyjniej dobierać punkty hamowania - bo masz dużo wyższą prędkość na końcu każdej prostej (złośliwie przemilczę że dzięki temu
zyskujesz sekundy

).
Nie masz tego opanowanego i dlatego auto jedzie tak, jak dociśnięty na maxa IS.
Ja mam prawdopodobnie mniejszy problem z wstrzeleniem się w zakręt z właściwą prędkością bo hamuję z niższej prędkości (złośliwie przemilczę że dzięki temu
tracę sekundy

).
Jak opanujesz to o czym mówię to IMO z czasami wyskoczysz jak z katapulty.
BTW, nawet nie zdajesz sobie chyba sprawy, jak bardzo muszę się spiąć w almerze, żeby nadgonić Twoją beemkę. Jak jadę swoje na 100% (jak mi się może wydaje) to jestem wciąż za Tobą, tylko jak przeginam i cisnę jak apacz w bitewnym amoku to Cię jakoś doganiam

I to mi się podoba...