Wyjechałem z Bydgoszczy tuż po 18stej, o 19.30 zjechałem na końcu z obwodnicy Trójmiasta, następnie Doris przez 20 minut non stop na telefonie mnie instruował jak objechać 4 km odcinek, ale w końcu dotarłem. Na miejscu szok: coś co miało być moim zdaniem byle jaką, nieznaną imprezą okazało się hmm... grubym festiwalem mega konkretnych fur. W skrócie: zamknięta ulica, barierki, prowadzący zawody Patryk Mikiciuk (TVN Turbo, Legendy PRL), koncert Jamala, kilka konkretnych Porsche, Golf II, który wszystko zamiatał, Lexus ISF, Lamborghini Gallardo, 600-konna Corvette, która zabijała dźwiękiem, catering z cenami na poziomie 12 zł za karkówkę z pieczywem.. Na minus długie przerwy między startami i było zimno. Samochodów dużo, większość konkretnych, widzów powiedziałbym... od chuja, kolejki po bilety ogromne - pełne zaskoczenie w kwestii organizacji i samej imprezy. Wyścigi były na 1/4 mili - nie oszukujmy się, że Orzech i Five za bardzo nie mieli czego szukać w swoich klasach, ale jako super koledzy czekaliśmy aż Five zakończy przejazdy i dopiero ruszyliśmy do domu. Aha, byłbym zapomniał o nowym TT w kolorze pomarańczowym, bodajże 3.2 z turbo, S2 które brzmiało tak że masakra, BMW diesel z nitro... No taka inna liga trochę momentami.
A tutaj już w drodze powrotnej na obwodnicy trójmiasta: Mazda Five'a, E30 w kolorze bahama orange i z tyłu Focus RS również z Bydgoszczy, który jednak nie dotrzymał nam tempa mimo, że wlekliśmy się dość powoli całą drogę (za to podobno w drodze do Trójmiasta podnosił ciśnienie naszym zawodnikom swoimi osiągami).
Impreza na duży plus, warto było podskoczyć zobaczyć.