Zaprzyjaźnij się ze stroną
www.dpreview.com. Bardzo fajne testy wielu sprzętów, na prawdę czasami pomagają.
Kolejna sprawa - co to znaczy "macro"? Żeby uściślić, zdjęcie "macro" to zdjęcie na którym mamy skalę odwzorowania 1:1. W kompaktach tym mianem określa się głównie odległość ostrzenia, ba, w niektórych modelach można robić zdjęcia muchy z odległości 0cm

. Jeśli chodzi o prawdziwe "macro" to do tych celów przeznaczone są specjalne obiektywy, z zakresu 60mm do 150mm, wszystkie stałoogniskowe (bez zoomu).
W związku z tym kolejne pytanie - o jakie "macro" Ci chodzi, jakie zdjęcia tego typu przewidujesz? Być może nie potrzeba Ci żadnych trybów, funkcji czy obiektywów a jedynie wpadłeś w sidło sloganów reklamowych.
Idąc dalej, Canony pozwalają na przybliżanie podczas kręcenia - w lustrzankach ogniskowanie (czyli zoomowanie) załatwia się poprzez manualne obracanie pierścienia na obiektywie a nie poprzez silnik, co jest dużo wygodniejsze niż ta druga opcja. Czy nagrywa w stereo nie wiem, ale łatwo to sprawdzić w spec. technicznej.
Jeśli chodzi o obiektyw tzw. KITowy u Canona, rzeczywiście nie jest najlepiej. 18-55mm nie jest najlepszą konstrukcją a do tego zapewnia dosyć mały zakres ogniskowych. Osobiście decydowałbym się pewnie na kupno samej puszki plus oddzielnie obiektywu rezygnując z KITa.
Przeciętnie kompakty oferują minimalną ogniskową ok. 28mm (ekw. dla małego obrazka). W związku z tym, 20x zoom to odpowiednik obiektywu 28-560mm. Oczywiście jest to ponownie jedynie chwyt marketingowy. Dlaczego? Już wyjaśniam. Optyka działa najlepiej gdy wszystkie szkła składające się na nią są idealnie dopasowane względem siebie. Nie występują wtedy żadne nieporządane efekty nieprawidłowego przechodzenia światła i kilku innych czynników... Mniejsza z tym. W przypadku obiektywów zmiennoogniskowych, zoomów, pojawia się problem. W niektórych ustawieniach przybliżenia jakość "ułożenia" wszystkich soczewek jest dobra, w innych gorsza, pojawiają się więc problemy. Abberacje, nieostrości, i wiele innych nieprzyjemnych sytuacji. Problem jest tym większy, im większy jest zakres ogniskowej danego obiektywu. Co się dzieje z soczewkami dla obiektywu 28-560mm nie muszę dodawać. Druga sprawa, że istnieje zasada "odwróconej ogniskowej". Tak więc, by zrobić dobre, ostre zdjęcie, nieporuszone, przy ogniskowej 560mm potrzebujesz czas migawki maksimum 1/560s, a to i tak przy mega wprawnej ręce - raczej konieczny byłby czas 1/800s. Biorąc pod uwagę jasność obiektywu na długim końcu, by zrobić takie zdjęcie musiał byś znajdować się na pustyni w słoneczny dzień, by zapewnić dostatecznie dużo światła, albo pogodzić się z podbitym ISO (czułością), co w kompaktach skutkuje pojawieniem się okropnego, nieakceptowalnego szumu. Reasumując: na codzień użytkuje się zazwyczaj ogniskowych około standardu (50mm) gdyż nie tworzy przerysowań lub krótkich telezoomów (do 200mm - przy tej ogniskowej całą postać trzeba robić z kilkudziesięciu metrów). Obiektywy szerokokątne (28-50mm), UWA (poniżej 20mm) i tele (powyżej 200mm) wykorzystywane są tylko w kilku procentach przypadków, gdyż korzystanie z nich nie należy do łatwych (trzeba znać ich wady i umieć ich unikać).
Wracając do tematu obiektywu KITowego i zakupu samej lustrzanki. Gdybym miał komuś polecić zestaw "na codzień i od święta", sprzęt który pozwoli się dobrze bawić, ale i zapewni dobre zdjęcia z imprez rodzinnych czy wyjazdów wakacyjnych, jednym słowem będzie uniwersalny, wybrał bym body Canon XXXD plus obiektyw 28-135mm USM IS. Dlaczego? Puszka ma masę możliwości, wprawna ręka zrobi tym aparatem na prawde wiele. Jakość sprzętu jest całkiem dobra, problemów z awaryjnością nie słychać, obsługa bardzo wygodna. Obiektyw 28-135mm posiada dosyć szeroki zakres ogniskowych, ale jeszcze nie na tyle duży by totalnie spisać go na straty. Nie jest to oczywiście król jasności, bo takie obiektywy kilkukrotnie przekroczyłyby wartość samej puszki/body, jednak wyposażony jest w szybki i cichy silnik AF Ultra Sonic Machine (USM) oraz stabilizację (IS).