Hehe to był mały spontan... Kozi był lekko pod wpływem i o 3 w nocy zachciało się pizdować crxa... Kolega mi nie wierzył,że to zrobimy ale z racji tego, ż ebyłem po 3 drinkach czyli już zupełnie pijany to ku uciesze sąsiadów nocną, głuchą ciszę przerwał dźwięk wyprowadzanego z garażu ryczącego crxa.... Po nie udanej półgodzinnej próbie demontażu fotela z civica kolegi załamani, że nici z przejazdzki szliśmy odnieść klucze do garażu gdzie ukazał się nam nagle mój stary fotel. Wpadliśmy w euforię jednak po chwili nie było tak wesoło jak przez drzwi kierowcy (bo pasażera się nie otwierają chwilowo) próbowałem go włożyć. Fotel kierowcy to kubełek więc nie składany jednak prawie wyłamując kierownicę ale się udało. Z civica udało mi się wyciagnąc jedną śrubę a nie dwie. Kiedy już sobie wygodnie usiadłem a kolega ruszył to odjechałem z tym fotelem chyba z pół metra do tyłu i 30 cm w bok, próbowałem chaotycznie się czegoś złapać jendak oczywiście nie było ani rączki do trzymania, ani pasów ani tapicerki w drzwiach ani niczego... Była godzina mniejwięcej 3.20 i dźwięk ryczącego na vtecu crxa przeszywał puste fordońskie ulice... jakos tak wyszło, że pojechaliśmy do Koronowa, zastanawiałem się tylko co powiem Tomkowi jakbysmy wyjebali w jakąś sarnę ale cudem n arzadne zwierzeta nie trafiliśmy... W Koronowie dosiadła się Weronika zajmując bardzo wygodną pozycję na tylnej loży:) Wracając zaczeli nas podjeźdzać chłopacy w czerwonym audi 80 kombi z tuningowanymi zderzakami. Usiedli nam na dupę bo zwalnailiśmy prawie do 30 ponieważ ku mojej uciesze i mojego nowego lakieru na drodze były wsypane kamyszki. Po dojechaniu do trasy Bydgoszcz - Świecie chłopacy podjechali obok pokazując kcukiem, że ok i ile mamy KM bo oni 110 bodajrze to powiedziałem, że 120, skręcliliśmy w prawo na Bydgoszczy, oni chcieli jechac w lewo na świecie bo byli ze Świecia ale pojechali specjalnie za nami. Jednak tam kamyszków już nie było i az tak bardzo na dupie już nie siedzieli

Po małej zabawi ew kotka i myszkę w Osielsku skręciliśmy na Fordon a oni znowu pokauzjąc, że OK zawróicli na Świecie i pojechali. Trzeba docenić zapał i oddanie chłopaków, Erdi by tyle kilometrów nie nadrobił

Nie wiem jakim cudem ale przez tą całą wyprawe nie trafiliśmy na żaden patrol policji a byłem wręcz pewny, że ta wyprawa skończy się conajmniej zabraniem dowodu bo lekko mówiąc nie dało sie nie zauważyc i nie usłyszeć na pustych ulicach crxa tymbardziej bez tablicy rejestracyjnej... Generalnie nie był to zbytnio madry pomysł a dźwiek załanczającego się vteca to było chyba na 20KM słychać no ale co tam
