KOZI napisał(a):Pozatym ku mojemu zdziwiwniu dowiedziałem się ostatnio od pewniego lakiernika, że zmiana koloru to żaden problem...
Nie do końca. Gdy nie zmieniamy koloru rzadko który fachowiec lakieruje flansze, które widać po otworzeniu drzwi, wnętrze bagażnika, komorę silnika. Prawde mówiąc, aby idealnie położyć lakier zmieniając kolor, należałoby karoserię doszczętnie rozebrać, wyjąć silnik, wypiaskować komorę. Miałem kiedyś zmieniany kolor na jednym z moich byłych aut i po kilku latach pod maską była masakra - lakier odchodził a z pod niego pięknie widać było ten poprzedni (...) Zmieniając kolor lakiernika czeka duuużo więcej pracy, chociażby z "rozbrajaniem" samochodu. Lakierników, którzy twierdzą, że "zmiana koloru to żaden problem" raczej omijałbym dużym łukiem, mogą nie rozebrać karoserii dość dokładnie, komorę "psiknąć" na sztukę i po czasie może być zonk jak u mnie.