Cos tam marudzil ze robil tak jak umial to mu wytknalem ze obiecywal co innego i co innego zrobil na aucie.
Powiedzial ze poprawi, mam podjechac do niego w piatek po pracy. Troche go zbluzgalem wczoraj przez telefon, ale widac ze facet sie chyba przejal. mam nadzieje ze jak sie wezmie za poprawki to zrobi porzadnie.
Co do przeciekow to udalo mi sie je zlokalizowac. rozebralem caly bagaznik i okazalo sie ze przewody ktore odprowadzaja woda i znajduja sie za tylnimi lampami nie byly wlozone w otwory tylko luzem w bagazniku lezaly, przez co w czasie deszczu woda splywajaca z dachu trafiala bezposrednio do bagaznika


