przez Brychu » piątek, 2 września 2011, 23:36
Ok, wracam do tematu, aby podsumować, niech zostanie dla potomnych.
Samochód (BMW R6) miał dwa podstawowe problemy: za mały reduktor (Genius 1500), który powodował, że przy mocniejszym dodaniu gazu przełączał się na benzynę oraz zbyt wysokie spalanie gazu. Do tego czasem wyczuwalny był zapach gazu z okolicy wydechu. Zbyt wysokie spalanie gazu oznacza, że auto pokazując na komputerze pokładowym średnie spalanie np. 9,6 spalało 16-17 litrów gazu. Mówimy o jeżdżeniu w 90% na trasie, manualna skrzynia biegów, klima używana stosunkowo często, prędkości różne, ale auto nie katowane.
Podejście pierwsze: Fordońska 2
To tutaj stwierdzono od razu, że reduktor jest za słaby na moc auta, podniesiono ciśnienie, wymieniono filtry. Koszt: c.a. 120 zł. Efekt: auto nieco później przełączało się na benzynę. Reszta bez zmian. Zaproponowano mi wymianę reduktora na tzw. "cegłę" co miało się wiązać z wydatkiem rzędu 1000-1200 zł. Odmówiłem.
Podejście drugie: polecany przez Fordona Mariusz
Obejrzał, umówiliśmy się wstępnie na którąś sobotę i na tym się skończyło. A to nie mógł pożyczyć kabla od BRC, a to zapomniał zadzwonić - ogólnie nie chciało mu się.
Podejście trzecie: Grunwaldzka 273 Osowa Góra (z polecenia)
Diagnoza: trzeba wymienić reduktor. Zaproponowano Tomasetto Arctic, którego koszt z montażem był znacznie bardziej przyjazny niż na cegły BRC. Przekonywujące stwierdzenie, że wymiana reduktora pomoże na wszystkie bolączki: zużycie gazu, przełączanie się na benzynę, zapach gazu etc. Dwa dni później podstawiłem auto o godz. 9, odebrałem po 16. Koszt: 400 zł. Efekt: nie przełącza się na benzynę przy dodaniu mocnym gazu, więc ok. Efekty bonusowe: szarpanie delikatne podczas lekkiego dodawania gazu w zakresie 1-2 tys. obr. oraz zbyt późno przełączające się auto z benzyny na gaz rano (środek lata, 13 km zanim się przełączyło). Telefon i przekierowano mnie na Czerwonego Krzyża, gdzie kolega pana z Grunwaldzkiej ustawi mi niższą temperaturę przełączania się na LPG.
Podejście 3 i 1/2: Czerwonego Krzyża.
Poprosiłem o znaczne obniżenie temperatury podczas której auto ma się przełączać z benzyny na gaz. Zrobiono gratisowo i w 3 minuty. Efekt: auto przełączało się na gaz niemal natychmiast po całej nocy stania, szarpało, gasło, trzęsło się, jednym słowem: wkurwiało niemiłosiernie.
Podejście 4: Glinki, p.Arek.
Tutaj numer telefonu dostałem od Jarka, zadzwoniłem, umówiłem się. Zostałem zapisany na termin odległy o 12 dni. Dziś rano o 9 zjawiłem się na Glinki, zapytałem o p.Arka i powiedziałem co boli auto:
a) zbyt duże spalanie gazu (na benzynie faktyczne zużycie niemal pokrywało się z tym z komputera pokładowego bo sprawdzałem zalewając do pełna),
b) drgania silnika na biegu jałowym,
c) szarpanie w zakresie 1-2 tys. obr.,
d) zbyt niska temperatura przełączania się z benzyny na LPG.
Godzinę i 40 minut p.Arek kombinował na przeróżne sposoby - auto nie chciało przejść autokalibracji podłączone do laptopa, pokazywało różne dziwne rzeczy i potencjalnych przyczyn mogło być sporo w tym sondy lambda co oznacząłoby wydatek rzędu tysiąca złotych. W końcu okazało się, że ktoś podpiął mapsensor od gazu do przepływomierza, kabelek został odłączony i wyrzucony. Coś tam zostało pogrzebane, popsikane, podotykane, zaprogramowane i pojechaliśmy na jazdę próbną. Auto nie szarpie już w zakresie 1-2 tys. obr., na biegu jałowym na silniku można postawić szklankę z wodą, podczas jazdy próbnej bez większego problemu osiągnąłem 220 (po wymianie reduktora na Grunwaldzkiej i zaprogramowaniu powyżej 210 był problem) i ogólnie wszystko było ok. Pozostała kwestia zużycia paliwa, ale to już musiałem samemu pojeździć i zobaczyć jak będzie. Około 14 auto postawiłem pod domem i wieczorem zrobiłem sobie małą trasę 230 kilometrów. Temperatura przełączania z benzyny na gaz jest idealna, sam moment przełączenia jest niewyczuwalny. Wracając zatankowałem - trasa zrobiona z prędkościami 120-140, czasami szybciej, kilka razy ponad 200 i raz jakieś 2-3 minuty non stop 200-220. Spalanie wyszło 13,1. Jestem bardzo zadowolony. Do wczoraj auto na tej samej trasie z tymi samymi prędkościami potrzebowało 16,5-17,5 litra. Koszt regulacji na Glinki: 100 zł.
Podsumowywując: zdecydowanie polecam ul. Glinki i p.Arek. Najbardziej się przyłożył, najbardziej się postarał, wykazał się największą wiedzą i za jednym zamachem zlikwidował wszystkie bolączki samochodu.
Całe życie piachem w ryj.