przez szatek92 » wtorek, 19 sierpnia 2008, 13:23
Ja miałem ostatnio taki przypadek. Pracuje sobie w wakacje trochę w sklepie przy warsztacie, i przyjeżdża gościu, wchodzi do sklepu i pokazuje tarcze i mówi że każe identyczne dać do R19( którą przyjechał). My tak oglądamy te tarcze i coś nam nie pasuje bo takie trochę na VW wyglądają, wyciągami z magazyny takie same tarcze, ale w porównaniu z tymi pierwszymi nie zgadzał się rozstaw, a gościu obrócił tarcze o 30 stopni i mówi dobra mogą być tu się przewierci a tamto się zaślepi, nasze pytanie teraz czy chce klocki do tego, a on mówi że klocki też, a my to jakie pan miał do tych tarcz, wyciąga z kieszeni i pokazuje klocek a tam okładzin już prawie że niema, od dawna widać że metalem szorował, no ale dobra klocki też się znalazły. Gościu już zadowolony, zapłacił i chce wychodzić, my się pytamy, a na czym pan teraz przyjechał. A on na to że jego mechanior mu jakieś klocki wcisnął w zaciski i kazał wolno jechać. xD, no to my chce my to zobaczyć - do niego. A on proszę bardzo i co się okazało, z przodu nie ma tarcz a w zaciski powtykane jakieś klocki drewniane żeby tylko tłoczki nie wyleciały.
Trochę zafascynowani widokiem wróciliśmy do sklepu. Przed wieczorem przyjechała tym razem pani i tym samym samochodem, przyszła i mówi że poprosi jeszcze cylinderek na tył na jedną stronę, ok pani już wychodzi, a kolega się pyta, a jak przód już założony, jak się jeździ?, pani na to, że jeszcze nie założony bo nie było czasu, tylko teraz po cylinderek jej wolno kazali przyjechać, przygotowani poprzednim razem obejrzeliśmy co tam się z tyłu staneło, a z lewej strony cylinderka nie ma a przewód zaślepiony. Pani przytoczyła się właściwie bez hamulców jakieś 4-5 km.
Może jak się opowiada to jest to śmieszne, ale trzeba się zastanowić gdzie tu wyobraźnia u takich ludzi.