przez sylvietti » czwartek, 27 grudnia 2007, 12:18
zobaczymy ile za niego dadzą. to był niezawodny samochód, wytyrany i wyruchany na wszystkie możliwe strony, pojeździł po świecie, mój ojciec brał nim udział w rajdach, a się trzymał całkiem zajebiście, więc po prostu szkoda mi go ;p fot nie mam, ale jak się ubiorę, to zrobię, bo stoi pod domem ;p
ogólnie to się nie martwię, bo nie z mojej winy, ale zostaliśmy teraz z jednym samochodem, a mieszkamy pod Bydgoszczą, więc trzeba na szybko coś kołować..
policja stwierdziła, że już nic z niego nie będzie, chociaż ja, mimo, że specem nie jestem, to myślę, że podziałamy i będzie dalej śmigał ;p
shut up and drive.