Przy pętli czwórki - róg glinki i szpitalnej. Na zdjęciach juz plytko w tym miejscu jest - wypychaliśmy brodząc za kolana w wodzie
Jak wyjelem fitr - to wycisnełem z niego szklankę wody. Wczoraj sporo wylałem z przepływki...
Przez wykręcone swiece żygło wodą jak popchneliśmy ją na biegu.
Wszystko zależy od tego ile wody się dostało.
Teoretycznie każda większa ilość zmniejsza objętość komory spalania powodując większą kompresję(zakładając że nie było jej aż tyle by silnik próbował wodę sprężyć) - pytanie ile wytrzymały uszczelki i pierścienie.
Proponowałem orzechowi wczoraj próbę - zmienić olej (napewno przez weekend część wody spłyneła pierścieniami do oleju) - osuszyć świece i spróbować odpalić...
Skoro silnik jest do wymiany, cóż szkodzi zaryzykować? Może będzie szczęśliwa opcja...?