Strona 1 z 5

fotki akcji ratunkowej różowego tytanika...

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 15:57
przez --orzech--
dwóch napotkanych przypadkowo wolontariuszy pomogło mi w akcji ratunkowej

niestety nie widac ogromu zalanego terenu... i najglebszego miejsca owego jeziora...

Obrazek
Obrazek

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 16:33
przez ryba-1
Jednym slowem - Masakra :(

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 17:57
przez mahon
W ktorym to miejscu?? Ja utknalem na rondzie torunskim, zglebiona polowka miala wody do drzwi i zaczynalo sie wlewac powoli :shock: Co dziwne silnik nei zgasl i nic mu nei jest chyba...

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 18:17
przez Jarek104
Dopoki silnik chodzi i auto jedzie to jest OK :)
Orzech utopił się na rogu Szpitalnej i Glinek...


Nieźle, rozlewisko, które powstrzymało Ryby Opla sie chowa...

Orzeszek, doszedłeś już z autkiem do ładu?

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 18:31
przez --orzech--
no wlasnie wyjechal ode mnie mav...
i jakby to jednym slowem powiedziec... kurwa mac...

wyjelismy swiece - na nich woda...
popchnelismy go kawalek i sie okazalo ze pluje wodą... wiec w silniku jest woda...
co teraz nie wiem...
mozliwe ze nic sie nie stalo ale ...

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 18:33
przez gshock
co teraz nie wiem...

jak to co..... 2,5 litra albo 3,2 w benzynie
chyba ze reflektujesz na 3.0 dieselka

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 18:57
przez Jarek104
--orzech-- napisał(a):mozliwe ze nic sie nie stalo ale ...


...ale jestes realista, i wiesz ze jest to malo prawdopodobne...
Szkoda... naprawdę współczuję, ja bym sie chyba pociął..
A nie masz juz tego drugiego silnika?

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 20:18
przez Griszczuk
Ja musiałem wycofac sie z kanału do Geanta. Napewno bym zatopił autko ;/

PostNapisane: niedziela, 17 czerwca 2007, 20:31
przez luke8
Jarek104 napisał(a):Dopoki silnik chodzi i auto jedzie to jest OK :)


tak jesli auto jedzie a w takiej wysokiej wodzie wystarczy ze dolot jest poprowadzony nisko i niema bata zeby silnik chodzil bo zassie wode i kaplica.
Z silnikiem orzecha mysle ze nie bedzie zle bo nie byl krecony po tym jak zassal wode tak jak mowilismy zmienic olej przesuszyc/zmienic swiece i sprobowac odpalic...

PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2007, 08:39
przez Dziadek
skoro zgasl, to raczej qniec. Chyba ze jakas uszczelka wypchnelo, w co watpie.

PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2007, 08:40
przez Dziadek
a gdzie to bylo?

PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2007, 08:45
przez Mav
Przy pętli czwórki - róg glinki i szpitalnej. Na zdjęciach juz plytko w tym miejscu jest - wypychaliśmy brodząc za kolana w wodzie :D

Jak wyjelem fitr - to wycisnełem z niego szklankę wody. Wczoraj sporo wylałem z przepływki...
Przez wykręcone swiece żygło wodą jak popchneliśmy ją na biegu.
Wszystko zależy od tego ile wody się dostało.
Teoretycznie każda większa ilość zmniejsza objętość komory spalania powodując większą kompresję(zakładając że nie było jej aż tyle by silnik próbował wodę sprężyć) - pytanie ile wytrzymały uszczelki i pierścienie.

Proponowałem orzechowi wczoraj próbę - zmienić olej (napewno przez weekend część wody spłyneła pierścieniami do oleju) - osuszyć świece i spróbować odpalić...
Skoro silnik jest do wymiany, cóż szkodzi zaryzykować? Może będzie szczęśliwa opcja...?

PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2007, 08:47
przez ryba-1
Jak na moje to powinien odpalic. Wymienic olej, swiece i musi zagadac. Zreszta ile aut po powodziowych jezdzi po Polsce.......

PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2007, 08:54
przez Mav
ryba-1 napisał(a):Jak na moje to powinien odpalic. Wymienic olej, swiece i musi zagadac. Zreszta ile aut po powodziowych jezdzi po Polsce.......


Takryba, tylko ze tamte silniki stały w wodzie a nie wjechały w nią pracując...

PostNapisane: poniedziałek, 18 czerwca 2007, 08:54
przez Dziadek
Widziałem korby LT po tym jak zassał wodę, piękne łuki.... woda nie jest scieśliwa, więc jeśli jej zassało dość, to 4 korby, tuleje i panewki.