Lexus IS-F

Napisane:
poniedziałek, 15 stycznia 2007, 00:09
przez weede

Napisane:
wtorek, 16 stycznia 2007, 22:12
przez STELMI
a mi się nie podoba, swoimi kształtami przypomina najnowsze BMW 5, które jest po prostu brzydkie

Napisane:
wtorek, 16 stycznia 2007, 22:43
przez --orzech--
sam jesteś brzydki !
bmka w m-powerze mogla bym iec nawet imadlo na masce a i tak bedzi piekne!

Napisane:
wtorek, 16 stycznia 2007, 22:53
przez STELMI
Z najnowszych seri podoba mi się jedynie 3 i 6. W 6 tył tylko nieco zje..li. 5 i 7 to nieporozumienie, a 1 to dla mnie wogóle nie jest BMW.

Napisane:
środa, 17 stycznia 2007, 00:10
przez gshock
a mi sie 1 podoba w wersji z motorem 3.0

Napisane:
środa, 17 stycznia 2007, 00:18
przez --orzech--
a mi nawet z dieselkiem 2,0
163KM styknie do miasta


Napisane:
czwartek, 18 stycznia 2007, 10:29
przez weede
2007-01-11 | Grzegorz Skarbek
Inaczej Boski Wiatr. To nazwa tajfunu, który w 1281 roku zniszczył mongolską flotę szykującą się do ataku na Japonię. Czy dziś, po ponad 700 latach, najnowszy Lexus IS-F stanie się również nieprzyjacielskim tajfunem zesłanym przez Bogów, aby zniszczyć europejską konkurencję?
Jednak mur, niczym berliński, szybkich sedanów z Europy jest ciężki do przebicia. Audi oferuje bajeczne 420-konne RS4. Mercedes co prawda na razie 367-konną C-klasę C55 AMG, jednak lada chwila nastąpi nadejście nowego modelu i moc ma wzrosnąć do ponad 400 KM. Podobnie jest z BMW M3, której obecna odsłona schodzi ze sceny, aby wkrótce wpuścić najnowszego killera z Monachium. V-ósemka ma także osiągać ponad 400 koni mechanicznych.
Cóż zostało więc Lexusowi? Stworzyć maksymalnie spasione IS, oznaczyć je niczym innym jak literką "F" oznaczającą szybkość ("Fast"), dorzucić stado szybkich i wściekłych gadżetów stylistycznych oraz... Tak macie rację. Pod maską zamontować silnik o mocy ponad 400 KM.
Nie wiadomo, czy japońskim stylistom pukać się w czoło, że zrobili z pięknego Lexusa IS najszybszy festyn na kółkach, czy bić im pokłony i ściskać dłonie, gratulując szalenie odważnego bodykitu. Jedno jest pewne. Jest oryginalnie, agresywnie i niesamowicie. Na powitanie biedny IS padł mocno na glebę i stoi na świetnych 19-calowych felgach z oponami w rozmiarze 225/40 R19 z przodu i 255/35 R19 z tyłu.
Przedni zderzak dostał trzy potężne dziury dumnie nazwane wlotami powietrza, w dwa zewnętrzne wsadzono halogeny, w centralny metry kwadratowe siatki. Maska miała mieć garb, ale w rzeczywistości wygląda jak potężny złamany nochal. Z tyłu delikatny spoilerek i cztery wydechy. Niby przyjemnie i delikatnie, ale... No właśnie. Owalne końcówki umieszczone są parami, jedna nad drugą, z delikatnym przesunięciem (niższa na zewnątrz, wyższa do wewnątrz). Wygląda to kosmicznie i faktycznie sprawia wrażenie, że pochodzi z filmu o wyścigach na 1/4 mili z użyciem podtlenku, dającego różowy kolor spalin z układu wydechowego.
To jeszcze nic. Na przednim błotniku zamontowano wylot powietrza chłodzącego z silnika i potężnych 6-tłoczkowych zacisków (z tyłu 2-tłoczkowych) z nawiercanymi tarczami firmy Brembo. Nie ma jednak mowy o dyskrecji. To potężna, półmetrowej wysokości chrapa naklejona na błotnik, która przechodzi w nieco delikatniejszy próg. O gustach nie będziemy dyskutować. Wrażenia optyczne są jednak niesamowite i zapowiadają prawdziwe monstrum.
Zanim sprawdzimy zawartość paszczy Lexusa IS-F, zobaczmy wnętrze. I tu nas również japońscy styliści zaskoczą. Jest spokojnie i luksusowo, o świecidełkach, spoilerach i innych gadżetach zapomniano na zewnątrz. Na mocno wyprofilowane fotele i tylną kanapę zarzucono białą perforowaną skórę, a na tunel środkowy i boczki drzwiowe jasne włókno węglowe. Konsola z klimatyzacją, audio i nawigacją mogłaby być wykończona w aluminium, a nie szarym plastiku, a kierownica mogłaby być bardziej sportowa i po prostu mniejsza. Nie można nic natomiast zarzucić cudownym, podświetlanym na biało-niebieski odcień zegarom. Obrotomierz dumnie wyskalowano do 9000 obrotów (czerwone pole od 7000), a prędkościomierz do 300 km/h. I to nie bez przyczyny.
Zamontowany pod maską silnik V8 ma pojemność 5 litrów. Dokładnych danych jeszcze nie podano, wiemy jednak, że będzie osiągał ponad 400 KM i prawie 500 Nm. Napęd będzie przenoszony na tylne koła za pośrednictwem, i tu niespodzianka, 8-biegowej skrzyni automatycznej. Do znanej z Lexusa LS460 przekładni dołożono tryb sekwencyjny oraz łopatki przy kierownicy. Teraz model IS-F może szczycić się dumnie tytułem pierwszego auta na świecie, w którym zastosowano takie rozwiązanie. Skrzynia ma być ultraszybka, super dokładna i pomagać w dojściu do setki w czasie poniżej 4,9 sekundy. Nad całą maszyną będzie czuwać pełna elektronika z najnowszym 3-stopniowym systemem VDIM (Vehicle Dynamics Integrated Management), który pozwoli nam ustawić czułość układu kierowniczego, hamulcowego oraz zawieszenia.
Audi, Mercedes i BMW wspólnie tworzą coś w rodzaju wunderwaffe, cudownej broni odpierającej ataki nieprzyjaciela. Czy najnowszy Lexus IS-F jest w stanie zagrozić choćby jednemu z nich? Po przypuszczeniu samobójczego ataku, niczym japońscy piloci kamikaze być może jest szansa. Co on miałby oznaczać? Przede wszystkim bardzo atrakcyjną cenę, która zdeklasowałaby rywali. A Lexus jest do tego zdolny. Do jakiego stopnia, dowiemy się na początku przyszłego roku, kiedy pierwsze IS-F dotrą do dealerów.