przez Brychu » piątek, 19 stycznia 2007, 20:55
Jest jeszcze inna opcja, która nie zakłada tak intensywnej naprawy blacharskiej, a jedynie drobne ingerencje w pewne tabliczki i punkty kontrolne i moim zdaniem tak to wygladało. Rzeźbić aż tak wydzwonionego auta nie ma sensu, przy kwotach rzędu 130-150 tysięcy złotych auto chyba sprawdza się pod kątem napraw blacharsko-mechanicznych.
Całe życie piachem w ryj.