Laguna - silnik przerywa. POMOCY
Słuchajcie, mam problem z moją laguną - mam dziwny objaw - podczas jazdy silnik przerywa, jakby wypadały zapłony.
Odnoszę wrażenie że im cieplejszy tym łatwiej.
Przy spokojnym dodawaniu gazu jest jeszcze ok, ale im bliżej pedał mam do WOT tym częsciej przerywa i czka. Wydaje się że od 2.5tyś obr. jest gorzej.
Dodatkowo w losowych przypadkach po prostu nie odpala. Silnik kręci jak zwariowany ale nie pali. Dioda immobilaisera szybciej mruga a komunikat lektora (laguna jest w wersji z gadaczką) mówi coś o uszkodzeniu immo i każe udać sie do serwisu (że dalsza jazda jest niemożliwa). Po chwili sama z siebie odpala bez problemu (przyjezdzam na stację zatankować, po zapłaceniu laga nie odpala - sciągam żonę z beemką do holowania i...odpala jak już auta są spięte sznurkiem gotowe do holowania
Ale myślę że to oddzielna usterka.
Sytuacja jest na tyle pilna że za dwa tygodnie kolejna rata ubezpieczenia i chciałbym ją przed tym czasem sprzedać (tak tak, to typowy foch lagi jak się dowiedziała że ja sprzedaję
)
Sytuacja pojawiła się praktycznie nagle z dnia na dzień.
PITSTOP się poddał po dwóch tygodniach stania u nich i rozłożył ręce.
Ma ktoś jakiś pomysł albo kogoś kto dałby radę to ogarnąć?
Laguna I , 1997r, 215tyś km, silnik 2.0 8v (F3R). Instalacja gazowa zenith (ale rzecz się dzieje na benzynie, na gazie to już zupełna masakra).
Wymienione cewki (jakaś nieznana marka) na nowe ~3000km temu, wymienione świece 200km temu. Przewody mają z 50tyś km, ale Ed je sprawdzał i niby jest ok. Kilka lat temu przy problemach z odpalaniem pomogło przeczyszczenie styku przewodu masowego... Ale co z tym czkaniem?
Myślałem żeby wstawić lagę do Acharda, chyba ma największe doświadczenie z francuzami...
Odnoszę wrażenie że im cieplejszy tym łatwiej.
Przy spokojnym dodawaniu gazu jest jeszcze ok, ale im bliżej pedał mam do WOT tym częsciej przerywa i czka. Wydaje się że od 2.5tyś obr. jest gorzej.
Dodatkowo w losowych przypadkach po prostu nie odpala. Silnik kręci jak zwariowany ale nie pali. Dioda immobilaisera szybciej mruga a komunikat lektora (laguna jest w wersji z gadaczką) mówi coś o uszkodzeniu immo i każe udać sie do serwisu (że dalsza jazda jest niemożliwa). Po chwili sama z siebie odpala bez problemu (przyjezdzam na stację zatankować, po zapłaceniu laga nie odpala - sciągam żonę z beemką do holowania i...odpala jak już auta są spięte sznurkiem gotowe do holowania
Sytuacja jest na tyle pilna że za dwa tygodnie kolejna rata ubezpieczenia i chciałbym ją przed tym czasem sprzedać (tak tak, to typowy foch lagi jak się dowiedziała że ja sprzedaję
Sytuacja pojawiła się praktycznie nagle z dnia na dzień.
PITSTOP się poddał po dwóch tygodniach stania u nich i rozłożył ręce.
Ma ktoś jakiś pomysł albo kogoś kto dałby radę to ogarnąć?
Laguna I , 1997r, 215tyś km, silnik 2.0 8v (F3R). Instalacja gazowa zenith (ale rzecz się dzieje na benzynie, na gazie to już zupełna masakra).
Wymienione cewki (jakaś nieznana marka) na nowe ~3000km temu, wymienione świece 200km temu. Przewody mają z 50tyś km, ale Ed je sprawdzał i niby jest ok. Kilka lat temu przy problemach z odpalaniem pomogło przeczyszczenie styku przewodu masowego... Ale co z tym czkaniem?
Myślałem żeby wstawić lagę do Acharda, chyba ma największe doświadczenie z francuzami...