Odświeże temat żeby nie robić nowego
Wczoraj bylem na "dyno day" ogólnie super cacy i gitara, ale...
ale wydech mam w dramatycznym stanie.
Kolektor seria (stan OK) -> katalizator (sadząc po stanie i ilości korozji oryginal po 300,000km) -> a dalej to już totalny syf, chyba z 4 miejsca gdzie byl spawany (niby średnica rur ta sama, ale spawy to takie po kowalsku robione), w międzyczasie tlumik środkowy - przelotowy który wyglada najświeżej (chyba byl wymieniany od nowosci

)i ostatnia pucha która ostatnio odpadla bo w takim jest super stanie
(żeby dalej bylo jakieś zobrazowanie glosności dodam że mój pug bez tylnego tlumika jest i tak cichszy niz niejedno auto ze sportowym tlumikiem końcowym
Moja wizja byla następujaca:
od kolektora rura o tej samej średnicy + na końcu tlumik.
Wczoraj Pan z hamowni "uswiadomil" mnie że dobrze by bylo zeby zostawić pierwszy tlumik przelotowy - najlepiej w miejscu katalizatora - bo ma to wplyw na rezonans spalin i że jest to jakos wyliczone
Krótko mówiac pozbywajac się pierwszego tlumika nie zyskam nic poza halasem.
W zwiazku z tym moja obecna wizja jest taka:
Kolektor->tlumik przelotowy -> rura koniecznie z jednego kawalka fachowo dogięta -> przelotowy tlumik końcowy.
O ksztalt i rodzaj końcówki nie pytam bo nie o to chodzi
Jak Wy to byscie widzieli
