Zeby nie bylo ze czerwona stoi i nic nie jest robione, tak wiec ostatnie dni spedzilem na rozbiewaniu wnetrza, ktore bylo w nie ktorych miejscach mokre zaczynajac od wykladziny podlogowej przez wygluszenia, wiec wywalilem wszystko i wraz z mloda osuszylismy wnetrze i wyczyscilismy...
Stwierdzono jednego "flinstona" na cale szczescie jednego bo widzialem juz wieksze tragedie

ale to bedzie zrobione podczas blacharki...
Dalej przeprowadzilem tego grzechotnika do drugiego garazu zeby dokonac sekcji wstepnej co jest do wymiany naprawy itp. a nie bede bawic sie w pol srodki ze jak cos jest jeszcze w miare OK to zostaje... nie nie nie wszystko na nowych elementach czyli nowe wahacze, koncowki drazkow,drazki, krzyzaki na przekladni, amortyzatory, lozyska itp...
Przy okazji szybkie obadanie "terenu" tj. jak wygladaja nadkola oraz laczenia...
Dodac moge tyle ze zawieszenie pracowalo tylko na sprzezynach stad taki efekt ze siedziala strasznie...
Pozdrawiam