Strona 1 z 1

Nie przerabiajcie S13 na S14A

PostNapisane: czwartek, 8 lutego 2007, 15:04
przez Mav
Bo mozecie przezyc taką historie - polecam lekturę do konca.
Mi scisnelo żołądek z przerażenia... :shock:


http://forum.turbokillers.com/tematy23/4838.htm

PostNapisane: czwartek, 8 lutego 2007, 15:14
przez pitol
Widziałem to :D W ogóle dziwny pomysł, S13 to S13, a S14a to S14a.

PostNapisane: czwartek, 8 lutego 2007, 18:12
przez Mav
Sam sens przeróbek schodzi na plan dalszy.

Prawda jak to zwykle bywa lezy gdzieś po środku.
To ostrzezenie dla wszystkich- tych wykonujących przeróbki i tych je zamawiających.

PostNapisane: czwartek, 8 lutego 2007, 19:12
przez gshock
znam ten watek, sledze poczynania pajaka od poczatku jego zmagan, na moje firma dala dupska po calosci i sie miga jak to w polsce bywa.
lepiej by juz przerobil to s13 na wersje silvia (ze stalymi swiatlami, raczej niespotykana w europie).
auto moglo wygladac fajnie i niezle jezdzic (pajak ma do wrzucenia w bude zakute ca)
ale mial pecha bo trafil na madafakow ktorzy nalozyli mu szpachla jak na dach hondy z innego posta.
dla tego w pl nie opyla sie nic tuningowac ani blachy ani silnika, jak juz to gotowych kitow albo na podstawie samodzielnie zdobytej wiedzy

PostNapisane: piątek, 9 lutego 2007, 07:35
przez --orzech--
g- swiete slowa tylko zeby ktos placil za ta prace ;)
bo zeby tak sobie auto zrobic to by trzeba dlugiii urlop wychaczyc ;)

PostNapisane: piątek, 9 lutego 2007, 07:54
przez Mav
Jaki ja jestem szczęśliwy ze przeróbki blacharskie nigdy mi się nie podobały...
Zawsze kupując samochód wybieralem taki, ktorego bryła mi odpowadała.

Inna sprawa ze wpadki nawet dobrych firm zawsze wygladaja podobnie. Firma daje ciała - nabiera wody w usta. Ktos ma pretensje - to firma wyciaga sto powodow zeby oczernic klienta i choć trochę odpowiedzialności za zrypanie pracy na niego zrzucic.

Podsumowując sytuacje dobra firma powinna prace i sposob wykonania spisac chocby odrecznie na kartce. Wszelkie poprawki nanosic w formie adnotacji na ww. kartce.
Nie wydawac niedokonczonego projektu, a jesli klient nalega- to za podpisaniem oswiadczenia ze nie otrzymuje finalnego produktu i nie rosci pretensji do obecnego stanu.

I to jest profesionalne podejscie do tematu IMHO.