Strona 1 z 5

PostNapisane: niedziela, 24 grudnia 2006, 22:08
przez GaRaż
Wyscig napewno bedzie ciekawy tylko szkoda ze wiecej jest gapiow niz rejserow z mocnymi furkami

PostNapisane: niedziela, 24 grudnia 2006, 23:03
przez STELMI
ja już mam dość własnych wyścigów, bywały czasy jak nie wychodziłem z auta przez 2,5h, bo ciągle się ścigałem, teraz mogę sobie popatrzeć ;)

PostNapisane: niedziela, 24 grudnia 2006, 23:13
przez dave
GaRaż napisał(a):Wyscig napewno bedzie ciekawy tylko szkoda ze wiecej jest gapiow niz rejserow z mocnymi furkami

spokojnie chlopaki... cos na to poradzimy :P jasne ze zeby miec auto ktore dotrzyma kroku waszej hondzie trzeba sporo siana ale chetnie sobie poprobuje z wami stanac jak bedzie okazja na wiosne ;)

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 00:54
przez GaRaż
Dave my co jakis czas regularnie upalamy hondzinke :) wyruszajac na wieczorne "lowy" w miasto ,jak tak dalej bedzie sie rozwijac scena tuningowa w bydzi to nie widze wiekszego sensu wyjezdzania hondka na jakies "zakontraktowane" rejsy ku uciesze publiki, nadszedl czas by ludzie tez zaczeli cos robic i wyzywac sie na "rejsowe pojedynki" , my juz pokazalismy w MP na co stac hondke, lepiej cos skillowac z przypadku i polansowac sie po miescie(a hondka zmieni troche swoje oblicze,wiec bedzie czym sie polansowac :) ) .

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 01:24
przez maciej29
bracia macie racje pozdro

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 01:29
przez dave
no tak chlopaki ale to sie nie ma co dziwic ze nie ma na was mocnego... maci profi porobione auto, na maxa odchudzone, generalnie robione pod 1/4.. niestety u nas nie kazdego na to stac a jak sami dobrze wiecie kupic w miare mocne auto to nie wszystko.. trza jeszcze sporo pozniej w nie wladowac zeby fruwalo a koszty sa czesto-gesto zblizone do calej wartosci zakupionego auta.. ja planuje zakup auta do codziennej jazdy i nie bede ukrywal ze bedzie to diesel.. tak, tak, wlasnie diesel ale kazdy kto choc troche sie interesuje wyscigami na cwiartke wie ze to tez potrafi zapieprzac, tymbardziej ze bedzie to prawdopodobnie auto z napedem na 4 lapy ;) a samo auto zbyt dlugo seryjne nie bedzie i mimo ze wynik z wami bedzie z gory przesadzony to jednak sam start z wami wygladac moze conajmniej interesujaco ;)

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 01:45
przez Brychu
Dobry diesel nie jest zły.

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 02:47
przez GaRaż
u nas nie kazdego na to stac

nas tez nie, dlatego autko budujemy juz z 4 lata
, generalnie robione pod 1/4.

wlasnie nie jest zrobione typowo pod 1/4 , CR na tlokach 11.8 , specyfiakcja bardziej torowo/uliczna
trza jeszcze sporo pozniej w nie wladowac zeby fruwalo a koszty sa czesto-gesto zblizone do calej wartosci zakupionego auta..

nikt nie powiedzial ze profi tuning jest tani i z tym tzreba sie liczyc
.. ja planuje zakup auta do codziennej jazdy i nie bede ukrywal ze bedzie to diesel.. tak, tak, wlasnie diesel ale kazdy kto choc troche sie interesuje wyscigami na cwiartke wie ze to tez potrafi zapieprzac

montuj diesla i bedziesz mogl sie popisac
a samo auto zbyt dlugo seryjne nie bedzie

pozytywny kierunek :)
i mimo ze wynik z wami bedzie z gory przesadzony to jednak sam start z wami wygladac moze conajmniej interesujaco

nie mow hop poki nie przeskoczysz, nigdy nic nie wiadomo a zawsze znajdzie sie ktos szybszy.

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 11:39
przez dave
GaRaż napisał(a):montuj diesla i bedziesz mogl sie popisac

no bede dzialal intensywnie... ;)
GaRaż napisał(a):nie mow hop poki nie przeskoczysz, nigdy nic nie wiadomo a zawsze znajdzie sie ktos szybszy.

heeh.. no tak, z tym sie licze zawsze znajdzie sie cos szybszego, zreszta to bedzie tylko diesel ;) szkoda tylko ze w naszym kraju nie zarabia sie tyle ze kazdy moglby sobie pozwolic na budowe jakiegos swojego wymarzonego "zapierdalacza" :roll: bylo by na pewno ciekawiej.. echh :roll:

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 15:04
przez GaRaż
szkoda tylko ze w naszym kraju nie zarabia sie tyle ze kazdy moglby sobie pozwolic na budowe jakiegos swojego wymarzonego "zapierdalacza"

no wlasnie jak jest wymarzony i uteskniony "zapierdalacz" to bedzie ktos go budowal, warunek podstawowy jest jeden, musi byc prawdziwym fascynatem. Taka osoba obierze sobie cel i bedzie powoli z mozolem budowac wymarzona rakiete przez dlugi okres czasu, tak jak czynia ludzie remontujacy stare auta, tam tez nie ma malych kosztow, ale jak ktos kocha swoje hobby to systematycznie idzie do przodu, u nas w bydzi niestety brak takich facynatow wsrod osob, ktore znamy a szumnie nazywajacych siebie rejserami i wielbicielami tuningu, wyjatek stanowi napewno postac G-shocka gdyz on jako jeden powoli i z mozolem budowal swoje CC, a teraz powoli zabiera sie za nissanka :)

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 17:41
przez dave
GaRaż napisał(a):u nas w bydzi niestety brak takich facynatow wsrod osob, ktore znamy a szumnie nazywajacych siebie rejserami i wielbicielami tuningu

no tak.. nasz region jest wyjatkowo ubogi w ludzi budujacych mocne fury (niewiedziec czemu) choc domniemam ze glowny powod to finanse ale tak jak piszecie.. nikt od nikogo nie wymaga zeby zbudowac szybka fure w miesiac czasu, sami piszecie ze wasz projekt budujecie juz 4 lata i naleza sie slowa uznania za upor w dazeniu do celu. jestem pewien ze wielu rejserow widzac wasze osiagniecia marzy sobie miec cos takiego w garazu i robi im sie cieplo w gaciach na widok waszego auta, ale niestety finanse na to nie pozwalaja.. oby sie to wszystko zmienilo ;) auta coraz tansze wiec moze moze ;)

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 21:30
przez Brychu
u nas w bydzi niestety brak takich facynatow wsrod osob, ktore znamy a szumnie nazywajacych siebie rejserami i wielbicielami tuningu, wyjatek stanowi napewno postac G-shocka gdyz on jako jeden powoli i z mozolem budowal swoje CC, a teraz powoli zabiera sie za nissanka


Pozwolę sobie jako osoba szumnie nazywająca siebie "rejserem" ustosunkować się do w/w słów. Jadąc od początku czyli zaczynając od siebie: przy budowaniu samochodu bardzo istotnym elementem są finanse, w zasadzie bez nich nic nie da się zrobić. Był taki czas, kiedy wszystkie pieniądze przeznaczyłbym na samochód, jego modernizację etc. Chwała Bogu, że nie miałem wtedy pieniędzy :) Później nadszedł czas, kiedy inne sprawy były dla mnie priorytetem, miło było pojeździć w miarę dynamicznym samochodem (Golf, Probe), ale patrząc racjonalnie na innych zauważyłem, że pieniądze włożone w samochód nigdy się nie zwrócą. Zamiast tego można wyjechać na wakacje, z których zostaną wspomnienia jakich się nie zapomni, można spedzić miło czas, można zainwestować z lepszym lub gorszym skutkiem, mając jednak świadomość że próbuje się obrócić pieniędzmi. Owszem, kiedy mój stan finansowy pozwoli mi na budowanie sobie w ramach hobby drugiego samochodu - zrobię to. Nie będę jednak pakował wszystkich pieniędzy w starego gruchota, tylko po to aby kilka razy w miesiącu być szybszym od innych. Nie nawiązuję tutaj do CRX'a, nie nawiązuje do żadnego innego samochodu z wyjątkiem swoich własnych. Jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że mieszkam z rodzicami, mam co jeść i gdzie spać, a martwić się mogę jedynie o pieniądze na moje wolne wydatki lub o niespełnione ambicje. Jest wśród nas jednak grupa osób, która odrobinę inaczej patrzy na świat. Są dzieci, jest rodzina, jest samodzielne mieszkanie i utrzymywanie się z tego co się zarobi. Zupełnie nie dziwię się i nie neguję tego, że ktoś woli przeznaczyć pieniądze na coś innego. Szanuję i cenię sobie tych, którzy wszystko wkładają w samochód kosztem innych rzeczy, ale sam czegoś takiego nigdy nie zrobię. Może w pewnym okresie czasu, dzięki pewnej kobiecie zacząłem po prostu myśleć racjonalniej ? Co z tego, że samochód będzie najszybszy, co z tego, że z zewnątrz będzie wyglądał ładnie, skoro i tak będzie starym petem i i tak co chwilę będzie się coś psuło i zawsze patrząc w dowód rejestracyjny będę widział w dacie produkcji liczbę, która będzie mnie irytować ? Przykro mi, może się zestarzałem, ale ja to pieprzę. Kolejny samochód, który kupię będzie miał być wygodny, ekonomiczny i jak najmniej psujący się. Zarobione pieniądze wolę przeznaczyć na coś innego - na coś, z czego wspomnienia zostaną mi do końca życia, na coś co pozwoli obrócić pieniądzem i zarobić lub na coś co po prostu uznam za dające więcej przyjemności niż stary ogór nawet jeśli miałby zapierdalać. Druga rzecz to fakt, że nie jesteście z G-Shockiem jedynymi, którzy tak intensywnie inwestują w samochody. Orzech, który z uporem maniaka inwestuje w ten czterocylindrowy kredens :), Kozi, który leży w kredytach po uszy a kupuje jakieś pierdoły do tej taczki :), Sokół, którego rujnuje zużycie paliwa na poziomie 18 litrów, nie wspominając o Marku, który 300zx'a zaczął dłubać na długo przed tym, zanim ktokolwiek usłyszał o jakimkolwiek białym CRX. Ja ze swojej strony zazdroszczę ludziom, którzy mają taką pasję i tyle zacięcia, sam chyba z tego wyrosłem, zestarzałem się czy nie wiem sam co, ale chciałbym kupić sobie 740 w dieslu albo okulara CDI w automacie i po prostu temat samochodu mieć z głowy, póki życie daje mi czas na inne ruchy. Powyższy tekst napisany został chaotcznie, bez przemyślenia po dwóch mocnych drinkach z whiskacza, więc proszę o wyrozumiałość. Jeszcze jedno: Weed bardzo przypomina mi siebie kilka lat temu - zgrzany jak młody, żeby kupić sobie jakiegoś zapierdalacza i to jest warunek nr 1. Miałem chyba to szczęście, że z bliska widziałem przeboje Kajmana z Corrado, innych kolegów z innymi Corrado, przeboje Marka z Nissanem i Suprą i w pewnym momencie powiedziałem sobie że ja to wszystko serdecznie pierdolę do czasu, kiedy w garażu obok czarnej 740d nie stanie drugi samochód, kupiony tylko i wyłącznie do zapierdalania, ale to nastąpi dopiero w tym momencie, kiedy zakup takiego samochodu nie będzie wymagał ode mnie podejmowania decyzji pod tytułem "samochód czy wakacje".

Reasumując (dla tych którym nie chciało się czytać powyższego akapitu) - popieram w 100% Dave'a: kasa, kasa i tylko kasa, a do tego moje podchmielone wypociny usprawiedliwiające moje już nieco zbyt dorosłe ustawienie priorytetów.

Koniec mądrości i głupot, idę nalać kolejnego drinka ;)

PostNapisane: poniedziałek, 25 grudnia 2006, 23:18
przez GaRaż
Ladnie Brychu, ale czy obojetnie jakiej pasji z reguly nie poswieca sie innych rzeczy?
Fajnie ze marek dlubal zanim slsyzales o crx, bo i jak o nim miales slyszec jak kiedys istnialy zamkniete grupy osob?
. Orzech, który z uporem maniaka inwestuje w ten czterocylindrowy kredens

pewnie chodzi o remont, by zrobil raz a pozadnie i po sprawie-ominmy to bo zapewne drazliwy temat

Co do psucia starych petow, nowe tez sie psuja ;)
Kurde nie chce mi sie komentowac reszty ;)

Reasumujac
Brychu moze twoja pasja minela i pozostala ci juz tylko butelka whisky wraz z pewna tajemnicza kobieta ;)

Kurde a myslalem ze to forum bedzie poswiecone wyscigom,modyfikacjom i takim tam innym sprawom z tym zwiazanym ;)

PostNapisane: wtorek, 26 grudnia 2006, 00:18
przez Fiveopac
Ale sie Brychu rozpisał :shock:
Chyba mocno nie mine sie z prawda, mowiac iz dzielo Garage'u to dzielo DWÓCH sponsorów? ;)

PostNapisane: wtorek, 26 grudnia 2006, 00:47
przez STELMI
będzie, że liżę dupe, ale w pełni popieram Brycha, miałem swój czas, kiedy po sprzedaży MK3 kupiłem CRXa, który miał swoją historię wypadkową, ale chciałem zaoszczędzić dobre 4-5 tys, żeby w nim podłubać troszkę, ale jak się szybko okazało te 4-5 tys obróciły się pewnie w 10 jakie w niego z czasem władowałem. Sprzedając CRXa miałem szczęście, że po 1 udało mi się go wogóle sprzedać, po 2, że nie zdążyłem popaść w długi, bo wolałem go sprzedać jeszcze taniej, niż znowu w niego ładować. Potem przysza Astra, która przez 1,5 roku tylko raz zawiodła, bo pękła taka zawleczka od lewarka od biegów - koszt naprawy całe 12zł. Udało mi się dzięki niej odłożyć, więc kupiłem E36 Coupe z myślą, żeby go spetować, bo wiedziałem, że jeżeli będę go zbyt długo trzymał to będę żałował jak z CRX i się nie pomyliłem, miałem go 3 m-ce i zdążyłem w naprawy wsadzić ok 800zł, a na dobrą sprawę żeby była igła trzeba byłoby włożyć kolejne 2000, całe szczęście sprzedałem z zarobkiem.
Teraz jeżdżę wyśmiewanym przez część z Was samochodem, bardzo często również ty Sławku zwracasz uwagę co kupiłem, ale mam auto, którego przeszłość wypadkowa jest mi znana, którego silnik ma 100k przebiegu i które jest z 2000r i pali ok 6l na trasie. Dzięki temu mam wyremontowane mieszkanie od zera, praktycznie wszystko własnymi rękoma i głównie z własnych pieniędzy. A tak to co bym miał? Samochód? Mam samochód, może nie rakietę, ale Weede`a objechał ( :lol: ). Po co m coś szybszego? Żeby tak jak Brychu napisał:
Nie będę jednak pakował wszystkich pieniędzy w starego gruchota, tylko po to aby kilka razy w miesiącu być szybszym od innych.


Podziwiam Was za to co robicie z CRX, pasja u mnie była zawsze, jednak brak pieniędzy i podobnie jak u Brycha - kobieta przesądziły o tym, że wolę zrezygnować z takiej zabawy na rzecz wyższych celów...